numbR 3.

Wiele razy słyszałam, że jestem wrażliwą osobą i mam wielkie serce. Ale czy jestem dobrym człowiekiem? Czy w dzisiejszym, pełnym egoizmu i zachłanności świecie, można być dobrym?
Wstaję rano, zwlekam się z łózka, palę pierwszego papierosa i zaparzam dwie kawy. Puszczam jeden z pseudo seriali lecących na Polsacie i szykuję się na zajęcia. Przeklinam, nie chodzę do kościoła, słucham wulgarnej muzyki i oglądam odmóżdżające programy. W moim otoczeniu zazwyczaj znajduje się wielu ludzi pod wpływem lub zażywających nielegalne substancje. Od zawsze jestem „czysta” i nie mam zamiaru tego zmieniać, ale nie przeszkadza, kiedy ktoś to robi. To przejaw ignorancji czy tolerancji? Kocham zwierzęta, ludzi oraz wszystko, co życie i świat mają do zaoferowania, a od wielu lat palę. Paczkę dziennie. To hipokryzja czy głupota? Chciałabym, aby wszyscy wkoło byli szczęśliwi i zawsze chętnie służę pomocą, ale zapominam o sobie, co z resztą działa w obie strony, bo inni zapominają o mnie. Moi znajomi nie mają rodziców, wychowywali się w rodzinach niepełnych albo patologii. Moi rodzice prawie nigdy się nie kłócą, są szczęśliwi. Nigdy niczego mi nie brakowało. Zawsze miałam dokąd udać się po pomoc i radę, ale nigdy z tego nie korzystałam. Byłam okropnym dzieckiem. Jako nastolatka, upiłam się do takiego stanu, że nastąpiło zatrzymanie akcji serca. Myślałam, że jestem samodzielna i mogę sama o sobie decydować. Miałam 13 lat… Wyrządziłam rodzicom (i nie tylko!) mnóstwo krzywd, które może i można wybaczyć, ale nie zapomnieć. Z czasem wzięłam się za siebie, dojrzałam i zmieniłam nastawienie do świata. Studiuję resocjalizację, ale myślę, że głównym czynnikiem, dla którego wybrałam taki kierunek, była chęć rekompensaty wyrządzonych krzywd. Chcę, żeby mama i tata byli ze mnie dumni. Czy to, że teraz zachowuję się inaczej i mam inne priorytety, powodują, że czasy, kiedy zachowywałam się nieprzyzwoicie i wulgarnie, się nie liczą? Z zasady jestem miłą i kulturalną osobą, czasami niegrzecznie zażartuję, ale to tyle. W przeszłości nie raz zdarzyło mi się użyć pięści. Zachowywałam się nieodpowiedzialnie. Prowadziłam samochód, doprowadziłam do wypadku, naraziłam przyjaciół jadących ze mną na niebezpieczeństwo. Nikomu nic się nie stało, ale przecież mogło. Ściągałam na sprawdzianach, kłamałam i manipulowałam. Nigdy nie przywłaszczyłam sobie niczyjej własności, ani nikogo nie zabiłam, ale czy to znaczy, że skoro istnieją rzeczy uważane w społeczeństwie za bardziej niemoralne niż upicie się czy kłamstwo, błędy, które są przez nas popełniane, można wybielić?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>